wtorek, 26 marca 2013

Rozdział III -Szlaban cz. 2

- Ginny! Ginny przestań! - jęknęłam patrząc jak gęste łzy spływają jej po policzku.
- Ja... Ja nie wiem... - wyszlochała. 
- Cicho. Cicho... - powiedziałam klepiąc ją po plecach. Młodej Weasley coraz częściej zdarzało się ryczeć, gdy ktoś wspominał o Harry'm. A przecież ona chodziła z Zachariaszem!
- Ginny! - krzyknęłam siląc się na uśmiech. - Przestań. 
Ale ta nie przestawała. Schowała głowę w dłoniach i szlochała cicho. 
- Ginny. - powiedziałam stanowczo. - Co z Zachariaszem? 
Chyba nie jestem dobra w pocieszaniu, bo Ruda zaczęła głośniej szlochać. 
- Ginnuś.. Nie tu.. 
- Nie tu?! - ryknęła, aż od niej odskoczyłam. - Jak nie tu, to gdzie?!
Coraz więcej ludzi zaczynało na nas patrzeć.
- Czemu mam z tobą cierpieć? - zapytałam wyzywająco wstając z fotela. - Czemu? 
- Nawet nie chcesz mnie wysłuchać! - jęknęła.
- Skąd taka myśl?! - krzyknęłam. - Nawet nie wiem o co chodzi!
- No właśnie. - szepnęła.
- To może mi powiesz?
- Nie. Nie teraz. Nie jestem gotowa.
- Ginny, jesteśmy przyjaciółkami. - powiedziałam cicho.
- Ale nie jestem pewna, czy przypadkiem nie  zrozumiesz mnie źle. W końcu masz tak ciasny umysł. - powiedziała i poszła do dormitorium klas 6-stych. 


Nie wierze. 

Jak mogła mi coś takiego powiedzieć? JAK? Ja ją pocieszam ... a ona.. eh, z resztą, mam większe zmartwienia, na przykład szlaban u Snape'a, czy zdrada Malfoy'a. Zresztą, wiedziałam, prędej czy później, że nie będzie ze mną. Ale garstka nadziei była we mnie. Prychnęłam sama do siebie. Nadzieja matką głupich.
Nagle wpadli do pokoju wspólnego Ron i Harry.
- CO to za okropne jęki? - zapytał Ronald sięgając po swoją pracę, po czym dodał - Wow, Hermiono! Dzięki!
- Jasne, nie ma sprawy. - odpowiedziałam pośpiesznie. - Twoja siostra Ron. 
- Co moja siostra? - zapytał ze zdziwieniem, a Harry spuścił wzrok.
- Hm, Ginerwa Weasley, twoja siostra ciołku! 
- A co z Ginny? - zapytał Harry.
- Nie wiem, najgorsze, że nie chcę mi powiedzieć. Martwię się. Ron? RON! 
- Co, co jest? - zapytał nagle.
- Ronaldzie, to przecież twoja siostra! Powinieneś się martwić! - krzyknęłam oskarżycielsko.
- Jeśli o mnie chodzi, to ja ją już wydziedziczyłem. Już wolałbym, żeby chodziła z Cormakiem niż z Zachariaszem. - prychnął.
- Nie wiem, czy ona w ogóle chcę tego związku... - stwierdziłam patrząc uważnie na Harry'ego. 
Patrzył się na Parvati, która siedziała w rogu obok Lav. Tylko nie patrzył się na jej twarz, czy coś... Tylko na TYŁEK. 
- HARRY! - pisnęłam.
- Co?! 
- Ty się patrzysz na Parvati! Przecież.. Przecież... TY JEJ RANISZ UCZUCIA! . 
- Nie.. Czemu? Czekaj... komu?
- Ty świnio, nawet nie wiesz której! Jak chcesz, to ci powiem - każdej z którą kręcisz, Wybrańcu!
Wybiegłam z pokoju wspólnego.

***

Nie wiem czemu tak naskoczyłam na Pottera. Nie wiem w ogóle, czemu jestem wkurzona.
Szłam przez 7 piętro. Moje piersi falowały niespokojnie, gdyż mój oddech nie był uregulowany.

Wody!

Nie patrzyłam przed siebie. Zamknęłam oczy.. upadłam i .. znów nie wstałam.

***
Otworzyłam oczy. Ciemny, czarny sufit. Jak ostatnio. Nie dałam się tak łatwo. Podniosłam się krzycząc:
- Tym razem nie ujdzie Ci to na sucho!
Cisza.
- Halo? - zapytałam cicho. - Gdzie jestem?
Rozejrzałam się po pokoju. Leżałam na łóżku, o kasztanowej pościeli. W głębi pokoju nie było nic innego. NIC.
- Kto tu jest? - powiedziałam głośno. - Kto?
Wytężyłam słuch. Usłyszałam kroki. Wstałam z łoża.
- D...d...raco? - powiedziałam nieziemsko cicho.
- Kto? - zapytał męski głos, ten sam, który usłyszałam ostatnim razem.
- Ha! Powiedz, kim jesteś. - zażądałam głośno.
Postać przybliżyła się o kilka kroków.
- Słyszę Cię, nie masz wyjścia, mów. - rozkazałam.
- Wa ehkek zlib. ekhe, ekhe. - zakaszlał człowiek. - nie musisz mnie znać, by kochać..
- Idiota.. ODEJDŹ!
- Może zagadkę?
- Pewnie, dawaj, z chęcią ją rozwiąże, jeśli hasłem będzie twoje nazwisko.
- Oczywiście, ale wątpię, czy Ci się uda, masz taki... Ciasny umysł.

CO PROSZĘ?!

- Co ? - zapytałam ze zdziwieniem zbita z tropu.
- Nic. - odparł głos, nieco .. słodszy niż powinien.
Ktoś oddalał się ode mnie... słyszałam wyraźne kroki, w cieniu dojrzałam tylko... rude włosy...



2 komentarze:

  1. Boskie !
    Kocham twój blog !
    Czekam na następny rozdział . :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabiję tego Rona ! o.o
    Gdzie jest Malfoy, kiedy go potrzeba ?! ;o

    OdpowiedzUsuń