sobota, 16 marca 2013

Rozdział I - Sypialnia Snape'a.

        Poczułam czyiś oddech na policzku. Otworzyłam lekko oczy, ale przez moje gęste rzęsy mogłam zobaczyć jedynie zarys pokoju. Zielone tapety... Panele z czarnego drewna w oddali. Zapach... świeżo skoszonej trawy? Tu we wrześniu? Możliwe, że to były moje perfumy, ale zapach pasty do zębów, na pewno nie był składnikiem mojej fiolki z zapachem. Otworzyłam oczy szerzej i ujrzałam wielką komodę z eliksirami i różnorodnymi składnikami do nich.. Byłam w sypialni Snape'a. Na pewno. W 100%. To nie było moje łóżko. Ani pościel, szmaragdowozielona pościel przykrywająca moje ciało, nagi ciało... I z pewnością nie była to moja ręka, która spoczywała na mojej tali. Zdecydowanie..
Podniosłam się gwałtownie. Usłyszałam ciche chrapnięcie i odgłos ciała przewracającego się na inną stronę. Postać zabrała swą chłodną dłoń i odwróciła się na drugi bok. Musnęło swoimi wystającymi łopatkami mój obojczyk. Zadrżałam. Usiadłam na łożu zakrywając części ciała, które nie powinny być nieodziane.


Boże, Hermiono, co ty tu robisz?! 


Przyjrzałam się pokojowi jeszcze raz. W sumie, to było malutkie mieszkanko naszego Nietoperza z lochów. W pomieszczeniu nie było okien, ani świec więc czułam się nieswojo. Miałam zaledwie przebłysk zdarzeń z wieczoru. Co ja zrobiłam?! Przespałam się .. z ... no właśnie? Z kim?
Odwróciłam się i spojrzałam dokładniej na postać leżącą obok mnie. Z wrażenia przetarłam oczy..
Nie mogłam uwierzyć. Zupełnie jak na lekcji wróżbiarstwa... Platynowe włosy.. Tylko tyle mi starczyło, by wiedzieć kto to jest...
-MALFOY! - ryknęłam, a blondyn gwałtownie wstał, odsłaniając trochę za dużo.. - Uch, ubierz się!
- Jakoś wczoraj podobałem Ci się bez ubrania... - zaśmiał się szarmancko.
- Och, przestań, nie wiem nawet co się stało! - powiedziałam zamykając oczy. - Rzuć mi tu jakieś spodnie i bluzkę, proszę!
Nagle dostałam w twarz swoim stanikiem i szortami.
- Dziękuję. - odparłam chamsko i zaczęłam się ubierać. - Gdzie my w ogóle jesteśmy?
- Nie musisz wiedzieć gdzie dokładnie.
- Przecież wiem, to musi być sypialnia Nietoperza..
- Bo jest. - odrzekł cicho. - Ale dobrze, że nie wiesz gdzie się znajduję... I wiesz, bardzo mi się podobało wczoraj..
- Szkoda, że ja nic z wczorajszego dnia nie pamiętam.. Rzuciłeś na mnie zaklęcie zapomnienia? - zapytałam szukając pośpiesznie mojej bluzki w stercie porozrzucanych ciuchów... Moich i Draco..
- Nie, nie używam tego zaklęcia ZBYT często.. - zaakcentował. - Ale chyba powinienem, nie chcę byś komuś wygadała...
- Jasne.. W ogóle skąd masz klucze do gabinetu Snape'a?
- To mój wujek, nie pamiętasz? Śmierciożercy to jedna rodzina.
- Zamknij się Malfoy! - krzyknęłam i odsunęłam się od niego. - Ja tak możesz?
- A mogę. Dobra, przejdźmy do rzeczy... Powiesz coś Pansy, a zginiesz..
- Jasne, jasne. Jesteś żałosny. Nie wiem, czemu tu jestem! Idę stąd, zapomnijmy o tym.
- Oczywiście, zapomnij. TO będzie nasza słodka tajemnica... Ale przed pójściem, pościel łóżko. - powiedział mrugając znacząco przy wkładaniu bokserek.
Pościeliłam łóże i usiekłam do dormitorium. CO JA ZROBIŁAM?!
Ja .. grzeczna Hermiona Granger, przyjaciółka Wybrańca i jednego z Weasley'ów. Na brodę Merlina! Jestem spalona, a to.. dopiero pierwsza noc w hogwarcie!
***

- Hermiono? HERMIONO! - ktoś mi krzyknął do ucha.
Otrząsnęłam się jak pies z wody. Była to Lavender.
- Lavendrer, kochana, możesz mi się nie drzeć do ucha? Chyba z tego wyrosłyśmy. Jesteśmy w 7 klasie.
- No właśnie. A ty masz zamiar opuścić pierwsze lekcje? - zapytała z ciekawością.
- Co?! - aż podskoczyłam. Parvati siedząca na łóżku obok zachichotała.
- Spokojnie, jeszcze półgodziny do twojej numerologi. Tak przeczytałam na planie.
- Ach, potem mam starożytne runy. Niestety nie jestem w humorze.
- No raczej, nie inaczej! - zawołała Parvati. - Myślisz, że nie wiemy.

Co ?! 

- Co wiecie? - zapytałam lekko podnosząc się. Dormitorium jak zwykle było przyozdobione na karminowy kolor. Wszystkie łóżka i baldachimy były takie same, oprócz tego, że Lavender miała nad swoim łóżkiem Justina Biebera, a Parvati Harrego Styles'a z 1D. Zawsze bawi mnie to, że słuchają takiej 'mugolskiej' muzyki.
- Nic ciekawego, tylko to, że poszłaś na spacer z Draconeeeeem - zaśpiewała Brown. - On cie lubi.
- Niezły facet  - zażartowała Parvati.
- Serio? Ja tak nie uważam. Przygłup i tyle. - stwierdziłam i wyciągnęłam z kuferka szatę.
- Przestań, to ciaaasteczko! - zawołała Ginny.
- Ginny? - zapytałam ze zdziwieniem.
- No co? Jeszcze tylko was nie ma w pokoju wspólnym, wywiesili ogłoszenia! - powiedziała zachwycona.
- Kurs teleportacji już w ten piątek!
- Super, cieszę się, że się cieszysz, możecie już iść, ja się przebiorę i zaraz wracam. - rzekłam.
Dziewczyny wyszły z dormitorium, a ja opadłam na łoże. Jak ja mogłam być taka głupia? Co, za dużo piwa kremowego? Hormony mi nabuzowały na zapas? Prychnęłam. Wyczesałam dokładnie włosy szczotką Lav. bo swojej nie mogłam znaleźć. Po spiralnych schodach zeszłam na dół obserwując zza kamiennej poręczy co się dzieje. Widać było radosnych szóstoklasistów, wszyscy z zniecierpliwieniem nie mogli się doczekać lekcji teleportacji. Przypomniałam sobie siebie, Harry'ego i Rona rok temu. Ron wyglądał na najszczęśliwszego.
Właśnie ten sam Ron siedział na brunatnym fotelu przy kominku, a obok jego na ziemi sam Harry Potter.
- Harry! Ron! - krzyknęłam.
- Hermiona! - zawołali jednocześnie i podbiegli w moim kierunku. Przytuliłam najpierw Rona, potem Harry'ego, ale nie czułam się swojo wiedząc, że wczoraj tym ciałem dotykałam ciała Draco, przytulałam go.
- Byliśmy już w wielkiej sali.. - zaczął Potter.
- I był tam Malfoy. - zakończył Ron. - Szuka Cię. - powiedział z niesmakiem.

Ja piernicze. 

******
To pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się spodobał :3. Liczę na opinie, przepraszam za niedogodności językowe, czy błędy ortograficzne :].

3 komentarze:

  1. Mam szczerze powiedziec . . .

    To jest ZAJEBISTE !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hhahahaha. xd Ten koniec zajebisty ;d
    No, a miałam nie klnąć ... no nic xd
    Zyskałaś nową czytelniczkę :D
    Idę czytać daleej <33
    Pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń